Jak co roku, tym razem też w dniu 10 czerwca 2006 r. odbyły się zawody strzeleckie w konkurencji kulowej. Polski Klub Myśliwski patronował tej imprezie, umożliwiając w ten sposób odbycie rywalizacji strzeleckiej pomiędzy członkami Klubu PKM oraz oddzielnie wśród zaproszonych gości. W tych zawodach uczestniczyli sami entuzjaści strzelectwa myśliwskiego tworząc cztery oddzielne grupy, dwie po 5 i dwie po 4 osoby. W grupie gości do rywalizacji stanęło 5 osób.


Po wpisie na listę uczestników ww. osób, organizatorzy przystąpili do przygotowania strzelnicy do zawodów. Zgodnie z ustaleniami, konkurencja kulowa odbywała się w dwóch turach strzeleckich, do tarczy z sylwetką kozła i lisa. Zanim jednak przystąpiono do zawodów, tradycyjnym zwyczajem Łowczy PKM Jan Zych przeprowadził odprawę, pouczając przystępujących do zawodów o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Wyjaśnił także wszystkie niuanse zachowania i obchodzenia się z bronią przez myśliwych uczestniczących w dzisiejszych zawodach strzeleckich. W uzupełnieniu głos zabrał Prezes PKM, który przestrzegł obecnych o zachowanie należytego porządku. Wynikało to przede wszystkim z powodu wstępu gościnnego na strzelnicę oraz obecności innych przypadkowych ludzi, strzelających równolegle z nami na sąsiednich osiach. Wskazał nam również na ochronę obiektu, sprawowaną przez oficerów zawodowych. Swoją wypowiedź Prezes PKM zakończył prośbą o rywalizację szlachetną, godną polskiego myśliwego. Po słowach odprawy, każdy z myśliwych przygotowywał się do strzelań zgodnie z ustaloną kolejnością według sporządzonej listy. Strzelanie przeprowadzono w czterech grupach.
Dzień 10 czerwca 2006 roku dopisał pogodą i niezłą frekfencją, co wynika z bezpośredniego zainteresowania przez członków naszego Klubu strzelectwem myśliwskim. Są różne hipotezy, kreowane szczególnie przez myśliwych omijających strzelnice, że inaczej się strzela w terenie a zupełnie inaczej do tarczy. Takim stwierdzeniem, niezależnie od zaistniałej sytuacji, oni sami jakby z góry lansują zaniżony poziom sprawności strzeleckiej. Z mojej wieloletniej praktyki czynnego uprawiania łowiectwa, wynika jasno, że przypadkowi strzelcy nagminnie kaleczą zwierzynę, której ostatecznie nie dochodzą a tym samym jej nie podnoszą. Niejednokrotnie byłem świadkiem, jak po takim niepowodzeniu następowały następne, aż do momentu kiedy to sami koledzy tego delikwenta, uniemożliwili mu dalej szkodniczo uprawiać łowiectwo. Przymuszony do odwiedzenia strzelnicy, ujawnił zaraz swoje predyspozycje strzeleckie, które niweczyły jego możliwość ponownego uzyskania odstrzału. Widząc to, sam poprosił na strzelnicy by mu przybliżyć makietę kozła do 50 metrów. Z ustawionej przez znawców broni tylko przypadkiem oddał strzał „dyrektorski”. Jak się ostatecznie okazało, w czym pomógł mu zaprzyjaźniony psycholog, delikwent ten, który powoli przepotwarzał się w desperackiego myśliwego, nagromadził w swoim wnętrzu jakby dwa nurty postępowania. Jeden z nich wynikał z jego rzeczywistej pasji do uprawiania łowiectwa, a drugi z niechęci do strzelectwa myśliwskiego na strzelnicy. Sam się później przekonał, że trudno jest te dwie opcje izolować. Zablokowany brakiem możliwości uzyskania odstrzału, zaczął coraz częściej odwiedzać strzelnicę myśliwską. Gdy zrozumiał korektę i trajektorię strzału, a jego celność nieustannie się poprawiała, strzelectwo myśliwskie stało się jego równoległą pasją z łowiectwem. Ustąpiły w nim przede wszystkim nerwy, które wówczas narastały w trakcie oddawania strzału. Sam ostatecznie to zrozumiał, że myśliwy nieostrzelany i nieobyty z bronią czyni więcej szkody niż pożytku. Dzisiaj, co do tego kolegi to mogę powiedzieć tylko tyle, że zmienił się radykalnie a na strzelnicy jego wyniki wadzą o klasę mistrzowską. To co się wydarzylo jest godne i warte naśladowania.
Strzelnica bez wątpienia jest obiektem integrującym myśliwych. Tu oprócz zmagań strzeleckich można wymienić poglądy łowieckie i wysłuchać najnowszych aktualności. Niezależnie od nieujętych programem dnia zajść, zawody przebiegły w duchu rywalizacji godnej pasjonatów łowiectwa. O tym, że strzelanie w tym dniu odbyło się typowo w konkurencjach łowieckich świadczyło zdecydowane użycie sztucerów myśliwskich z optyką, tarcz z sylwetką kozła i lisa oraz dystansem 100 metrów. Każdy z zarejestrowanych uczestników miał prawo do oddania po 5 strzałów do każdej tarczy. Powyższa tabela zestawia nam same wyniki a na ich podstawie miejsca jakie zajęli strzelający koledzy. Tabela ta jednak nie odzwierciedla faktycznych emocji jakie towarzyszyły tym zawodom na poszczególnych etapach. Po pierwszym strzelaniu do sylwetki kozła zarysowała się już ścisła grupa przodujących kolegów. Wśród nich znaleźli się Andrzej Dębowski 47/50, Wiesław Ciaperzyński 47/50, Krzysztof Karpiel 48/50, Andrzej Pietruszko 49/50 i Jerzy Rettinger 48/50. Przy odrobinie szczęścia do grona najlepszych strzelców mieli również szanse na dobre miejsce z 43/50 Adam Pakuła, z 44/50 Janusz Walow, Jan Hołody z 42/50 i Jan Zych z 41/50. Druga kolejka strzelań do sylwetki lisa wyeksponowała tych co oprócz dobrego widzenia mają dobrą odporność nerwową. Jak wcześniej wykazałem rywalizacja była ostra ale i też szlachetna z dozą adrenaliny i dobrego humoru. Z tych napiętych strzelań do tarczy z wizerunkiem „mikity”, która z kolei była ciemna w porównaniu z kozłem i to w samym wizerunku /tzn. nie jak wspomniany kozioł, który był chwilowo w blasku promieni słonecznych za jasny/, najlepiej w tych warunkach, bo na czysto, wystrzelał swoją pulę 50/50 Jerzy Rettinger. Tym samym uplasował się zdecydowanie na pierwszym miejscu z 98/100. Uczynił to w zadziwiającym spokoju, może nie zdając sobie w pełni sprawy z tego, że takimi wynikami szczycą się wyrobieni strzelcy klasy mistrzowskiej. Stawka i prestiż na zawodach każdej elity strzeleckiej powoduje że ci najdostojniejsi strzelcy tracą „proste punkty” i w wielu przypadkach z radością przyjęliby wyniki naszych kolegów którzy uplasowali się w pierwszej szóstce.
Ale wróćmy do naszej rzeczywistości i popatrzmy jak wyglądały pozycje kolegów którzy po pierwszym strzelaniu mieli szansę na dobrą lokatę. Tym który mógł jeszcze przeskoczyć o jeden „1” punkt Jerzego Rettingera był Andrzej Pietruszko, ponieważ posiadał 49/50. W drugiej kolejce miał 4-10 i pechowo „zgubił” tylko 3 punkty, co dało mu w efekcie pozycję z wynikiem 96/100. Zahartowany w strzeleckich bojach Wiesław Ciapierzyński „podniósł” swój wynik do sylwetki lisa aż o dwa punkty co dało mu wynik 96/100. W tym momencie wiadomym było że będzie repasaż strzelecki o drugie miejsce. Należy tu podkreślić że ci dwaj koledzy wprowadzili w te zawody dreszczyk emocji w bardzo przyjemnej atmosferze. Ale to jeszcze nie wszystko, bowiem tuż za nimi /„bo podskrobywali im groty”/ uplasowali się Andrzej Dębowski i Krzysztof Karpiel. Andrzej Dębowski z 47/50 zaniżył swój „lot” ponieważ jeden strzał wypadł mu poza tarczę, co dało mu 37/50 i ostateczny wynik 84/100. Podobnie stało się u Krzysztofa Karpiela który z lisa ściągnął tylko 36/50 co dało mu wynik końcowy 84/100. Z tego układu wyników tych dwóch kolegów jasno wynikało że musi być dogrywka o czwarte miejsce. Tym samym przedłużył się nam nasz mini maraton strzelecki. Jako pierwsi w rywalizacji o drugie miejsce stanęli przy słupkach strzelniczych Wiesław Ciapierzyński i Andrzej Pietruszko. Ten ostatni bardziej docisnął do swego barku sztucer, bo wstrzelił się czterokrotnie w „10” raz tylko uzyskując „9”, a to dało jemu wynik 49/50. Wiesław Ciapierzyński trafił w dwie „10” i trzy „9” i uzyskał wynik 47/50, który uplasował go na zaszczytnym trzecim miejscu. Trzeba przyznać że w tej rywalizacji widoczny był spokój godny wytrawnych strzelców. Po rozstrzygnięciu II i III miejsca do boju stanęli koledzy rywalizujący o IV i V miejsce. W tej dogrywce strzelali równolegle Andrzej Dębowski i Krzysztof Karpiel. Z wynikiem 45/50 na IV pozycji uplasował się Krzysztof Karpiel a na V lokacie pozostał Andrzej Dębowski z wynikiem 42/50. Należy przyznać że koledzy z pierwszej piątki „zawyżyli” nam wyniki, za co im się należą szczere i serdeczne gratulacje z Darz Bór i Święty Hubert! Oby tak dalej, co w głębokiej rzeczywistości umacnia pozycję Klubu PKM w Kanadzie a tym samym i naszą Polonię. Przypatrując się całej tabeli zestawiającej wyniki strzeleckie należy przyznać że były na zadawalającym poziomie. Wielu kolegom zabrakło odrobiny szczęścia by radykalnie zmienić swoją pozycję na liście strzeleckiej. Myślę że pozostaną oni przy nadziei i w następnym sezonie pomogą swemu szczęściu większym opanowaniem i ostrzejszym wzrokiem.
Tak jak co roku Polski Klub Myśliwski w Kanadzie wykazał się w tym dniu również gościnnością wobec zaproszonych gości, którym umożliwił pod nadzorem doświadczonych kolegów myśliwych odbyć strzelanie w analogicznym zestawie jaki był przewidziany dla myśliwych z Klubu PKM – Kanada. W grupie gości strzelało pięć osób w tym dwie panie. Należy przyznać że jak na grupę amatorską wszyscy jej uczestnicy wypadli znakomicie. Pierwsze miejsce Andrzeja Przybyły z 69/100 to przyzwity wynik nawet i na znaczących zawodach. Drugą lokatę zajęła Katarzyna Hołody /żona Rafała/, która swym wynikiem 68/100 zadziwiła obecnych. Muszę przyznać, że mnie też dodatkowo, ponieważ wyprzedziła mój wynik o równe trzy punkty. Wojciech Żmichowski z wynikiem 59/100 i Sebastian Czapczyk z 52/100 mogą czuć się z tymi wynikami wspaniale, bo od wiele niższych zaczynali znani mi mistrzowie strzelectwa myśliwskiego. Słowa uznania należą się także pani Joannie Stremecki, która wynikiem 48/100 „nie dała plamy” w tych zawodach. Wynik 48/100 potwierdza fakt że pani Joanna nie po raz pierwszy miała kontakt ze sztucerem. Przy odrobinie treningu pod okiem znawcy tej profesji pani Joanna ma szanse w krótkim czasie przeskoczyć 60/100 a potem to już może być tylko coraz lepiej. Wszystkim strzelającym z nami gościom przekazuję w imieniu Klubu PKM – Kanada szczere gratulacje co do osiągniętych wyników oraz serdeczne pozdrowienia Darz Bór i Święty Hubert! Po odbytych strzelaniach nastąpił moment wręczenia medali.
W ramach Polskiego Klubu Myśliwskiego w Kanadzie medale otrzymali niżej przedstawieni koledzy członkowie PKM - Kanada;

    Jerzy Rettiner ............................. 98/100 - ..................ZŁOTY MEDAL,
    Andrzej Pietruszko .....................96/100 – (49/50) .....SREBRNY MEDAL,
    Wiesław Ciapierzyński ...............96/100 – (47/50) .....BRĄZOWY MEDAL,
    Krzysztof Karpiel ........................84/100 – (45/50) .....MEDAL ZA IV MIEJSCE,
    Andrzej Dębowski .......................84/100 – (42/50) .....MEDAL ZA V MIEJSCE,

W imieniu Klubu PKM – Kanada za uzyskane wyniki strzeleckie wyróżnieni zostali medalami następujący goście;

    Andrzej Przybyła ............................ 69/100 ....................ZŁOTY MEDAL,
    Katarzyna Hołody ........................... 68/100 ....................SREBRNY MEDAL,
    Wojciech Żmichowski .................... 59/100 .................... BRĄZOWY MEDAL,

Po ceremonii odznaczeń nastąpiła chwila fotoreporterska zakończona wspólnym zdjęciem wszystkich uczestników tych zawodów.Następnie zasiedliśmy przy wspólnym stole obok którego łopotały flagi Polski i Kanady. Z niecierpliwością oczekujemy na następne wspólne spotkanie a organizatorom czyli Zarządowi za ich wysiłek i wspaniały dzień strzelecki od wszystkich uczestników i zaproszonych gości składam serdeczne podziękowanie z Darz Bór i Święty Hubert!