Zawody Kulowe

Polish Hunting Club of Canada corocznie organizuje kulowe zawody strzeleckie ze sztucerów używanych do polowań. Te zawody, to wielofunkcyjna impreza, wsparta kilkunastoletnia tradycja, kontynuowana przez kolegów mysliwych zrzeszonych w Polskim Klubie Myśliwskim w Kanadzie. Wielofunkcyjność tej imprezy, to przede wszystkim integracja polskich myśliwych należących do Polskiego Klubu Myśliwskiego, oraz sprawdzenie swoich umiejętności strzeleckich a także i swojej myśliwskiej broni używanej do polowań na grubszego zwierza. A wszystko to urzeczywistniło sie w dniu odbytych zawodów. Sprzymierzeńcem tych zawodów była przede wszystkim pogoda, która w pełni dopisała.

Dopisała również i organizacja zawodów. A na to wszystko złożyło się ustawienie właściwego porządku, obejmującego sedno samych strzeleckich zawodów, oraz kompletnego zaplecza gastronomicznego. Wszystko to wymagało określonego wysiłku, który w oczach osób uczestniczących nie poszedł na marne. Dzień 5-go czerwca 2005 roku był dniem udanym i radosnym dla wszystkich uczestników sprawdzianu strzeleckiego. Należy tez go zaliczyć jako dzień integracji PKM w Kanadzie i zamieścić o nim wspomnienie w trwałych kartach historii naszego Klubu.
A jak to wyglądało w rzeczywistości? Zgodnie z ustalonym porządkiem wypisanym na kartach informacyjnych, doręczonych każdemu myśliwemu, zainteresowani strzelectwem myśliwskim koledzy z PKM zjechali sie na godzine 9:00 a.m. na umówione miejsce, to jest do - 8102 Paddock Trail Dr., Niagara Falls, Ontario L2H 1X3 (Club 905 957-7362).
Kiedy byli wszyscy juz na miejscu, koledzy z Zarządu utworzyli dwie grupy współdziałające z nimi. Jedna z nich pod przewodnictwem Łowczego PKM Jana Zycha, przygadywała sama strzelnice oraz ustalała chronologie strzelań według przyjętego wcześniej porządku z podziałem na odpowiednie grupy strzelające jednocześnie. To wszystko było również zapisane i na listach wykazujących kolegów dopuszczonych do strzelań kulowych. Przyjęty porządek przewidywał jeszcze dodatkowo podział strzelających na członków z PKM i na zaproszonych gości. Akt ten był nader sympatyczny i bardzo koleżeński. A to dlatego, ze była to dla tych gości jedyna z niewielu możliwości sprawdzenia się, w umiejętnościach strzelectwa myśliwskiego. Jak się później okazało, wdzięczności z ich strony wobec kolegów z PKM nie było widać końca? A to z kolej promieniowało zadowoleniem wśród animatorów tej przewspaniałej akcji. Ale my jeszcze w tej fazie opisu jesteśmy w momencie przygotowań.
Bo poza ta grupa była i druga, która przygotowała zaplecze do sporządzania polowej „sztuki-kulinarnej”. I nic tu nie przesadziłem, bo sztuka było dokonać tak wiele przy tak ograniczonych możliwościach. Dzień upalny a strzelania, dość znacznie rozciągnięte w czasie, wymagały cienia i chłodnych napojów. A tego nie brakowało. Stały cień zapewniał rozłożysty baldachim nad stolami, gdzie w pojemnikach chłodzących znajdowały się napoje o różnych odcieniach smakowych. Dla tradycyjnych smakoszy była i tradycyjna kawa, podgrzewana w przystosowanym kociołku, z zasilaniem wprost z agregatu prądotwórczego. Jeżeli ktoś nie zdążył posilić się przed wyjazdem w domu, mógł to dokonać spożywając w zależności od gustu, wyłożone wyroby cukiernicze albo inne tradycyjne produkty bez zawartości cukru. Ale to dopiero tyle na wstępie, ponieważ Zarząd przewidział na ten dzień i posiłki z barbecie. Zainstalowano dwa takie urządzenia. W każdym z nich było cos odmiennego do skosztowania. Przygotowujący to koledzy byli w tym momencie bardzo stremowani, bo obawiali się czy to im wyjdzie, czy Beda wszyscy tu przybyli zadowoleni? Czy uznają ten dzień za dzień pożytecznie spędzony? Dzisiaj „post factum”, można śmiało rzec, ze to, co dokonali wspaniale im to wszystko wyszło. A w tym miejscu należy podziękować darczyńcom tego spotkania, którzy w różny sposób zasponsorowali asortyment żywnościowy wyłożony na stół, gromadzący wokół siebie Polaków, miłośników strzelectwa i polskich tradycji łowieckich. A było nas wszystkich, wraz z osobami towarzyszącymi, około 40-stu osób. To była widoczna grupa Polaków!
Ale to tylko oprawa, do oczekiwanych z doza niecierpliwości, zawodów strzelectwa myśliwskiego, myśliwych zrzeszonych w POLISH HUNTING CLUB of CANADA.
Sporządzone listy zakwalifikowanych osób do strzelań bronią kulowa z centralnym zapłonem, były pierwszym znakiem do rozpoczęcia zawodów. Na liście członków PKM znalazło się 19 myśliwych, których podzielono na 4 podgrupy. Każda z nich wykonywała strzelanie, z 4 albo 5-ciu stanowisk. Druga lista gromadziła zaproszonych gości, na której znalazło się 8 osób. Lista gości tez została podzielona na dwie grupy, co wynikało również z ilości czynnych stanowisk strzeleckich. I gdy już wszystko było gotowe i przygotowane do rozpoczęcia strzelań, zgodnie z polska a tradycja odbyła się odprawa, dotycząca bezpieczeństwa obchodzenia się z bronią palna oraz zachowaniem się na stanowisku strzeleckim. O tym wszystkim mówił Łowczy PKM Jan Zych oraz Prezes PKM Wojciech Posluszny. Pouczeni o zasadach bezpieczeństwa, wszyscy koledzy strzelający w tym dniu, zgodnie z zapisem na liście, udali się na stanowiska strzeleckie. Na strzelnicy zawisła wtedy czerwona chorągiew, oznaczająca ze można było rozpocząć strzelanie. Pierwsi rozpoczęli goście. Przy każdym z nich stal odpowiedzialny opiekun, który miał reagować na nieprawidłowości tych strzelców z racji niewielkiego ich obycia, ze sztucerami myśliwskimi. Padły pierwsze strzały, szperacze teleskopowi już wiedzieli gdzie kule przeszły przez tarcze. I tak już było do końca w tej grupie strzeleckiej.
Po każdej serii odbytych strzelań, następowała zamiana chorągwi czerwonej na zielona, co oznaczało ze sztucery z wyciągniętymi zamkami stoją w stojakach i (co jest oczywiste) ze strzelania są w tym momencie zakończone i zabronione. Wówczas sędziowie i wszyscy zainteresowani udają się do tarcz strzeleckich, celem odczytania wyników. Gdy dwie grupy gości już przeszły strzelanie do sylwetki kozła i dzika, znane już były ich rezultaty. I ku naszemu zaskoczeniu, wyniki medalowe były bardzo dobre. A rezultat Mariusza Bekasa 92/100, zadowoliłby i niejednego strzelca w klasie mistrzowskiej. W tym miejscu warto zaznaczyć, ze strzelanie myśliwskie do w/w. Sylwetek nie jest proste, ponieważ tarcza nie jest centryczna, ale stanowi rozłożysta niekształtna elipsę, na której znajdują się newralgiczne punkty strzeleckie, polegające i na tym, ze zaraz za „9” znajduje się strefa „0”. Ale to są już szczegóły, które najlepiej by było zobaczyć naocznie. A teraz wróćmy do wyników, w kategorii gości;
W kategorii gości, zajęte miejsca przez strzelających, na podstawie uzyskanych wyników, są następujące:
1.    Mariusz Bekas .............................. 92 pkt. (zloty medal),
2.    Ernest Groh .................................. 70 pkt. (srebrny medal),
3.    Jan Kloczko .................................. 60 pkt. (brazowy medal),
4.    Edward Przybyla .......................... 46 pkt.
5.    Judyta Szydlik ................................ 45 pkt.
6.    Andrzej Drozd ............................... 38 pkt.
7.    Joanna Wlazlo ............................... 22 pkt.
8.    Cecil Adamcewicz ..... ( wycofal sie, z powodu klopotów z bronia).
Po krótkim podsumowaniu strzelań dokonanych przez gości, do stanowisk strzeleckich doszli z pierwszej podgrupy zaawansowani w leśnych bojach myśliwi. I tu należało trochę czasu poczekać, jak odbędzie w pierwszej kolejce strzelanie 19 myśliwych. Pierwsza kolejka strzelań wykazała ze rewelacyjne wyniki /ponad 46/, uzyskało 5-ciu kolegów myśliwych. W średniej klasie /od 30/, uplasowało się 6-ciu kolegów myśliwych, poniżej średniej klasy znalazł się jeden nasz kolega myśliwy z wynikiem 29 punktów. Pozostali zaprezentowali przeciętna klasę strzelając do 20 punktów. U wielu się ujawniło złe ustawienie lunety, o czym wskazywało uzyskane przez nich dobre skupienie. Ci bardziej doświadczeni, zaraz wyciągnęli z tego wnioski i przygotowali sobie korektę do następnej kolejki strzelań. Ale w tych najlepszych wynikach było „ciasno” i blisko jeden drugiego. Także trudno było w tym momencie sondować kto zdobędzie zloty a kto srebrny czy brązowy medal, ponieważ Andrzej Pietruszko i Jerzy Retinger mieli po 48 punktów a tuz za nimi było trzech pretendentów: Adam Pakula, Janusz Walów i Jan Zych po 46 punktów. Czyli mówiąc jeżykiem sportowym, wszystko w drugiej kolejce było w ramach tej grupy możliwe. Stad tym większe zniecierpliwienie i ciekawość obecnych kto wytrzyma napięcie dzisiejszych zawodów i wygra klubowe strzeleckie berło. Bo w tym momencie nawet najdalej idące przypuszczenia nie prowokowały do żadnych manipulacji, gdyż wyniki tych 5-ciu strzelców legły prawie na jednej płaszczyźnie.
Druga kolejka wyjaśniła wiele ale nie wszystko. Bowiem wymagana była dogrywka. Emocje rosły a wynikało to nie tyle z postawy strzeleckiej kolegów, lecz z uzyskanych wyników. A one to właśnie ukształtowały lokaty, poszczególnych strzelających kolegów. Rozpatrując druga kolejkę strzelań wyjaśniło się iż do pierwszej lokaty jest dwóch pretendentów z identycznymi wynikami 48/48 - Andrzej Pietruszko i Jerzy Retinger. Za to trzecie i czwarte miejsce w drugiej kolejce strzelań zostało potwierdzone pojedynczymi lokatami. Trzecia i to niezagrożona pozycje wystrzelał Janusz Walów wynikiem 46/46 = 92 pkt. A czwarta, również samodzielna pozycje, zachował Adam Pakula wynikiem 46/44 = 90 pkt. Ci dwaj koledzy, Adam Pakula i Janusz Walów, przez kilka ostatnich sezonów strzelają najrówniej zachowując nieustannie wysokie miejsca w naszych klubowych zawodach. Ciekawa sytuacja natomiast powstała przy rozstrzygnięciu 5-go medalowego miejsca. Po drugim strzelaniu ta lokata była jeszcze w zasięgu trzech kolegów którzy po dwóch strzeleckich kolejkach uzyskali identyczna ilość po 79 pkt. Ta równa ilość wystrzelali Rafał Holody, Bogdan Terek i Adam Zych.
Zaistniały stan w rejestrze sędziowskim z identycznymi wynikami spowodował, ze należało zrobić dogrywkę o pierwsza i piata medalowa lokatę. Zachowując regulaminowy porządek, pierwsi do ponownych strzelań podeszli koledzy rozstrzygający piata lokatę. Strzelali równocześnie w/w. koledzy, którzy mieli na swoim koncie po 79 punktów. W dogrywce uzyskali oni bardzo mało zróżnicowane wyniki. Ale pozwoliły one wyłonić 5-te medalowe miejsce. Ta piata wyróżniona pozycje uzyskał Bogdan Terek wynikiem 47, a pozostali dwaj byli tylko o punkt gorsi. Wątpliwości w tym momencie nie było bo uczestniczący w tej dogrywce sami sobie pogratulowali i wskazali na najlepszego w tej rywalizacji strzelca.
Walka o piata lokatę była w rzeczywistości prologiem przed bardziej emocjonującym rozstrzygnięciem, kto dziś zostanie mistrzem w strzelectwie myśliwskim do tarczy imitującej sylwetkę kozła i dzika. Do każdej sylwetki trochę wcześniej wszyscy uczestnicy strzelań oddali po 5-c strzałów. Nasi bohaterowie, najbardziej odporni na wszelkie przeciwności jakie mogły zaistnieć w dniu dzisiejszym - Andrzej Pietruszko i Jerzy Retinger przystąpili do decydującej o palmie pierwszeństwa dogrywki. Chwile przed tym Andrzej Pietruszko zakomunikował ze jest w posiadaniu tylko czterech naboi. Z tego tez względu prosił swojego przeciwnika Jerzego Retingera o odbycie tej rozstrzygającej konkurencji, tylko czterema strzałami. W daleko idącym geście koleżeńskim, zapadła zgoda i przystąpiono do decydującej fazy strzelań.
Komfortem w tym momencie, jeżeli by można o czymś takim mówić, było dobranie sobie przez tych uczestników strzelań stanowiska. I padły oczekiwane, rozstrzygające strzały. Na tarczach z sylwetkami dzików, po stronie Andrzeja Pietruszko były trzy dziesiątki i jedna ósemka, a na identycznej tarczy u Jerzego Retinger, również były trzy dziesiątki, ale i jedna dziewiątka. To dało ostateczne rozstrzygniecie i championat w dniu 5 czerwca 2005 roku trafił w ręce Jerzego Retingera a tuz za nim bo tylko o jeden punkt mniej uplasował się Andrzej Pietruszko. Warto w tym miejscu zaznaczyć ze ci ostatni dwaj koledzy w ładnym stylu uzyskali wysokie wyniki którymi nie powstydzili by się w tej konkurencji wyborowi strzelcy.
Przy dokonaniu odrobiny analizy, jasno wynika, ze po 14 -stu oddanych strzałach uzyskali wynik 135/140 pkt. (I miejsce) i odpowiednio 134/140 pkt. (II miejsce), a to daje dla I - miejsca 96,43%, a dla II- miejsca 95,71% pokrycia w tarczy. Pragnę tylko w tym miejscu zaznaczyć ze zaawansowani w strzelectwie myśliwskim zadawalają się już wynikami od 92%, co wskazuje ze byliśmy w tym dniu świadkami zmagań strzeleckich na bardzo wysokim poziomie. Po odbyciu kompletnych strzelań i ustaleniu klasyfikacji medalowej, Prezes Wojciech Posluszny ogłosił wyniki i przystąpił wraz Łowczym PKM do uroczystego wręczenia medali. Odbyło się to na strzelnicy w wyznaczonym miejscu, pomiędzy łopoczącymi flagami państwowymi Polski i Kanady.
Klasyfikacja medalowa członków Polskiego Klubu Myśliwskiego jest następująca;
1.    Jerzy Rettinger ............................... 96/100 pkt. (medal zloty),
2.    Andrzej Pietruszko ......................... 96/100 pkt. (medal srebrny),
3.    Janusz Walow ................................. 92/100 pkt. (medal brazowy),
4.    Adam Pakula .................................. 90/100 pkt. ( wyróznienie medalowe),
5.    Bogdan Terek ................................. 79/100 pkt. ( wyróznienie medalowe),
6.    Rafal Holody ...................................79/100 pkt. Jan Zych ...........................................79/100 pkt.
7.    Miroslaw Bekas ...............................76/100 pkt.
8.    Wieslaw Ciapierzynski ...................74/100 pkt. Józef Holody .....................................74/100 pkt. Krzysztof Karpiel ............................74/100 pkt..
9.    Michal Kielb ................................. 72/100 pkt.
10.    Jan Holody .................................... 61/100 pkt.
11.    Zdzislaw Gustak ........................... 52/100 pkt. Tadeusz Wlazlo .............................. 52/100 pkt.
(--) Pozostałych kolegów, którzy wystrzelali poniżej 50/100 pkt. nie klasyfikowano. Wyróżniono natomiast tylko pudlarza, Kolegę Janka, który godnie przyjął to wyróżnienie i właściwie przeobraził swój strzelecki rezultat na dobry humor, a to sprzyjało już istniejącej bardzo dobrej atmosferze. Te wszystkie zdarzenia wpłynęły na mile spędzone spotkanie.
Po tych wszystkich wydarzeniach nastał wreszcie czas na refleksje i omówienie uzyskanych wyników, a było o czym rozmawiać przy stole zacienionym baldachimem oraz zastawionym wcześniej przygotowanym posiłkiem. Dysputy nie było widać końca, stad trwała ona dość długo aż wreszcie przeniosła się i na niektóre domostwa naszych kolegów. A wszędzie tam gdzie ona się odbywała powiewało zadowoleniem i koleżeńskim zbliżeniem. Świadczy to o tym ze poza wymienionymi zwycięzcami w dniu dzisiejszym wygrał przede wszystkim nasz Klub PKM, a tym samym Jemu przynależni, Koledzy Myśliwi!