Polowanie na Bazanty
Toronto, 22 listopada 2008 r.
Polski Klub Mysliwski w Kanadzie zorganizowal, jak corocznie, polowanie na bazanty. Na to polowanie stawilo sie 17 mysliwych, którzy z umówionego miejsca zbiórki w Bolton, udali sie na kolejne wspólne spotkanie na terenie farmy „PINEGROVE PHEASANT FARM” w Castleton. Po zalatwieniu formalnosci oraz odbyciu odprawy przez Lowczego Jana Zycha z zebranymi mysliwymi, zgodnie z zasadami rozdzialu pól do polowan, Lowczy uformowal mysliwych w trzy grupy. Dokonal to w taki sposób, ze w kazdej grupie byl minimum jeden pies mysliwski. Jak sie pózniej okazalo, to na snieznej pokrywie wpuszczone bazanty bylyby nie do wyciagniecia z porostów przysypanych sniegiem, bez tych wspomnianych psów. W tym miejscu naszym kolegom, wlascicielom wyzlów i labradora, podziekowac za dar uzyczenia psiej poslugi – serdecznym Darz Bór! Nie wiem, czy wszyscy koledzy zdaja sobie z tego sprawe, ze aby przez pare godzin nacieszyc sie efektywnym polowaniem z psem, nalezy caly rok nim sie opiekowac. Takie uzyczenie psa drugiemu koledze, jest gestem ponad wszystko, a w ostatecznym rozrachunku swiadczy, ze ci psiarze sa wspanialymi kolegami i maja duze zaslugi w integracji naszego Klubu. Efekt tego polowania, jak na te warunki, wypadl pomyslnie, poniewaz uszlo nam tylko tyle bazantów ilu nas polujacych bylo na tych lowach. A uzysk zamknal sie w 47 sztukach. Nie bylo pudlarzy, ani króla polowania. Za to byla wspaniala kolezenska atmosfera. Po polowaniu, jak przystalo mysliwym szacunkiem darzacym knieje, zostal ulozony pokot, odbyla sie sympatyczna odprawa, po której przystapiono do czesci kulinarnej polowania. W trakcie biesiady, jednemu z naszych kolegów w trakcie suszenia przypieczono gorteksowe obuwie i to byla jedyna pozycja po stronie „straty” w rozliczeniu tego udanego spotkania.
Michał Kiełb